Po dwu letnim stażu przed 15,4 calowym eranem laptopa  można rzeczywiście poczuć się jak po przesiadce z Fiata 126p  do Lincolna. Przestrzeń, przestrzeń i jeszcze raz przestrzeń to jest to co od razu się rzuca w oczy. Wielka nieskalana porozrzucanymi bez ładu i składu ikonami powierzchnia niczym  z widokówwki z dzikiego zachodu. Jestem raczej estetą i wszelkie ikony na pulpicie przysłaniające mi tapetę nie mają prawa istnienia, teraz jest jednak tyle miejsca, że szkoda byłoby go nie wykorzystać i za pewne parę się na nim pojawi. No ale nie o to już w tym wszystkim chodzi, wreszcie można ogarnąc całą stronę w photoshopie bez ciągłego przewiajania to w lewo, to w prawo, a to w dół i znów do góry. Równiesz praca w edytorze tekstowym jest łatwiejsza i w każdym innym programie. Skuteczność pracy na takim monitorze wzrasta wprost proporcjonalnie do  przyjemności z niej czerpanej. Filmy, oglądane już poraz enty przynoszą też więcej przyjemności, nie mówiąc już o tych w hd. Z grami podobnie. Jednak oprócz zachwytów są też westchnienia rozpaczy. Nic nie jest idealne, tym razem również. Połączenie analogowe nie daje niestety możliwości cieszenia się pełnią możliwości takiego monitora, Na karcie graficznej jednak tylko D-Sub, ale obok stoi już cyfrowy ekran laptopa więc większego problemu nie ma.